RSS
niedziela, 27 czerwca 2010
[wobec braku ciągu]

[wobec braku ciągu dalszego musimy posłużyć się ciągiem bliższym, a wiadomo, że bliższa ciału koszula niż koniec żałosny. Niedobitki widzów zabarykadowane w toalecie męskiej rozważają kwestię ciągu samego w sobie, pociągu i gazociągu, ropociągu, drenowania kont oraz odciągu przez żony od ciągotek do asystentek. Niektórzy wyciagają koty z worków albo kanapki z olster, inni tylko się sardonicznie uśmiechają znad jabłkowitych pisuarów. I tak to sobie dalej spokojnie kłusuje-meandruje podkorowym korytkiem] 

01:00, slavmar
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 czerwca 2010
...coś!

[z jednej strony wbiega młoda asystentka ze sztucerem, a z drugiej wkracza sprężyście Kontroler]

KONTROLER /wyciągając ekranik oraz rysik/

Hola, hola! Drogi panie!

Czy jest na to zezwolenie?

Czy już miał Pan swe śniadanie?

Czy wykonał Pan badanie

i uzyskał dopuszczenie?

 

MYŚLIWY

/bierze sztucer od asystentki, przeładowuje i strzela do Kontrolera/

Pierdolenie...

 

ASYSTENTKA

Znowu?

/pochyla się i podnosi ekranik Kontrolera/

O ja cie niemoge! To prawdziwy iPad!

 

MYŚLIWY /przeładowuje i strzela do Asystentki/

 

ASYSTENTKA /z wyrzutem, wychodząc/

No proszę Cię... przecież mnie to nie rusza...


[następuje zaburzenie ciągu dalszego; ponieważ nie ma już Autora, to nie wiadomo, co się dzieje; niektórzy widzowie, którzy przeżyli twierdzą, że Myśliwy strzelił sobie w łeb, inni uważają, że rozstrzelał ciąg dalszy; ci, którzy nie przeżyli zajęci byli czymś innym]

10:45, slavmar
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 czerwca 2010
...jeszcze...

POGŁOS

Mier'zi be'kap? Niechaj, kogo mierzi bekap

{chyląc, oczywiście, ku ziemi poradlone czoło}

w ciszy duma niewesoło,

nad dolami wydymionych,

wydarzonych dam!

Mniam!

[wchodzi Fachowy Myśliwy w Pancernej Quasi-sutannie i Teksańskim Kapeluszu Bez Piły, objuczony sprzętem strzeleckim]

MYŚLIWY

A teraz sobie postrzelamy do wilków, które w końcu wylazły z internetu!

Pan z trzeciego rzędu...

[składa się fachowo, celuje, strzela, krew tryska, Pan z Trzeciego Rzędu unosi się w konwulsjach i pada między fotele]

 ...charkotliwa kreatura...

o, Pani na balkonie...

...to wywilżnia karłówka!

Dawać tu mój sztucer melanogaster!

23:34, slavmar
Link Dodaj komentarz »
...chciałoby się...

GŁOS

Merci beaucoup.

[gdy dymy są już całkowicie zmieszane zaczynają powracać do Dam (jak na filmie puszczonym wstecz); dymy powoli pochłaniają Damy i całą resztę co tam się jeszcze ostało]


 

15:51, slavmar
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 maja 2010
Ale...

[DAMY stoją nadal hieratyczne, nadal trzymetrowe, nadal barokowe. Kiedy wszystko zamarło już i pociemniało, każda z Dam powoli rozświetla się od 1,5 m w górę. Następuje Coś w Rodzaju "Misterium roślinnego wzrostu wierzchołka ostrosłupa". Damy wydobywają synchroncznie długie, szklane dulawki, zapalają papierosy, ćmią. Kolejność: 1lewadalsza, 2prawadalsza, 3lewabliższa, 4prawabliższa]

DAMA 1

Pulcinella!

DAMA 2

Żardiniera!

DAMA 3

Moria!

DAMA 4

Mors certa...!

[dymy mieszają się filozoficznie z oparami meta-Autora]

DAMY [nieziemski kwartet a'la Penderecki, "fex" jakby kto kosę ostrzył]

Kwadro!

Artiborrdo!

Fex!

[ćmią pogardliwie]

 Et voilà!*

_____________________________

pardon!

 

04:05, slavmar
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 maja 2010
Aprecjacja dychotmiczna

GŁOS (tym samym tonem, co Komisja)

To możemy spisać go na straty.

[nagle (co za idiotyczne stwierdzenie w tym kontekście) obecni zamierają (nieobecni umierają) i rozlega się niesamowity śpiew anielski, normalnie taki, że ciarki przechodzą, a uniesienie idzie w pięty]

AUTOR [rozciela się (nie mylić z ocieleniem czy rozdzieleniem, choć nie są to rzeczy od rzeczy)]

I tak to przez rozwarstwienia

dopełniają się akty stworzenia.

Trzeba odejść, żeby wróciło,

trzeba umrzeć, żeby ożyło.

[Autor rozwiewa się, rozpływa, ulatnia, wyparowuje lub ulatuje (zależnie od tego jaki będzie budżet na efekty specjalne)]

23:46, slavmar
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 maja 2010
Unifikacja frazeologiczna

[przekształcenie Komisji objawia się zrzuceniem ohydnych masek, pod którymi jak się okazuje ukryte były kredowobiałe twarze zunifikowane. Podwyższenie ringu zapada się, sam ring rozpada się i niknie, pozostaje stół i białojajogłowe (?) osoby w togach. Tylko cztery hieratyczne, trzymetrowej wysokości Damy wyznaczają jak ostrosłupy domniemany czworokąt. Barok. Światło stabilnie przygasa. Ekstralaska w reflektorze punktowym pochylona nad Autorem w sekwencji póz tragicznych]

KOMISJA

Opis proszę!

EKSTRALASKA [co zdanie - to nowa, tragiczna poza]

Jak przepuszczony przez wyżymaczkę. Jak półdupek zza krzaka. Pożal się Boże. Jakby wytarli nim gębę. Mina mu zrzedła. Załatwiony na cacy. Zionie pustką. Zimny jak ryba. Wyciął szpasa do szpiku kości. Ma sęki. Rozebrany do rosołu. Z łezką w oku.

KOMISJA

Basta!! Expert proszę!

ELEKTRYK [expert doraźny ad hoc]

Teekkk... mamy tu do czynienia z frazeologią, że bez kija nie przystąp.

OBROŃCA [wytrzaśnięty jak spod ziemi]

Może tylko wyzionął ducha?

KOMISJA [domyślnie]

Wyzwolił się z powijaków?

EKSTRALASKA [przygladając się uważnie Autorowi]

Raczej nie pobiega z tak wywalonym, zsiniałym jęzorem.

KOMISJA

Zamknął oczy na wszystkie spusty?

EKSTRALASKA

Gały wylazły mu z orbit.

ELEKTRYK

Sprowadzony do zera. A kiedyś poruszał z marszu wszystkie sprężyny, rzucał mięchem, mieszał z błotem...

EKSTRALASKA [z rozpaczą]

Tylko na chwilę spuścić go z oka!

ELEKTRYK

Przerżnął sprawę. Ma przesrane.

KOMISJA

To możemy spisać go na straty?

 

00:13, slavmar
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 maja 2010
Rozpierducha

[zza kulis zagląda nieśmiało Lucyfertyfikus, rozgląda się]

LUCYFERTYFIKUS (nieco zaintrygowany)

Mhm, nie ma już czasu... no to chyba będzie niezła rozpierducha!

[zamierza się ulotnić, ale zostaje niezdecydowany i się przygląda]

KOMISJA (spoko andantino)

Roz-pier-du-cha... aaa... (grzebią w papierach)

a-cha, jest! Ale to dopiero po 13stym akcie (?).

AUTOR (usiłuje unieść głowę i nawet mu się to trochę udaje)

Ojej! Macie nie tę wersję... ktoś kurde znowu namieszał!

EKSTRALASKA (zaczyna bardziej przyduszać, niż cucić i jeszcze przedrzeźnia potrząsając)

Nie-tę-wer-sję! Nie-tę-wer-sję! Na-mie-szał!

Znalazł się mieszacz wersjolog!

[Autor nagle wiotczeje, Ekstralaska go puszcza]

Zabiłam go?

KOMISJA (unisono)

Trzeba to zbadać.

[Komisja samorzutnie przekształca się w Komisję Specjalną W Celu Zbadania Okoliczności i Przyczyn Domniemanej Śmierci Autora, A Najpierw, Czy W Ogóle Faktycznie Nie Zyje, Czy Tylko Zemdlał Albo Robi Se Jaja]

14:13, slavmar
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 maja 2010
Taka strofa

HARMIDER [milczy tak, że Głosowi idzie w pięty]

GŁOS

Ale ja...

HARMIDER [milczy profondo maximale, Głos łamie się z trzaskiem]

ELEKTRYK [wyjmuje z torby taśmę izolacyjną]

Jeżeli izolacja, to proszę bardzo.

KOMISJA

Eeee tam... Teraz musimy strofować:

Ten GŁOS był nie na miejscu!

GŁOS [skruszony]

Ja byłem...

KOMISJA [fortissimo grave]

Noooo!!

EKSTRALASKA [rzeczowo, energicznie cucąc Autora]

To izolacja poszła. No i rozpieprzyła się konwencja komediowa.

AUTOR

Koniec ze mną? Nareszcie...

EKSTRALASKA [odrobinę zapamiętuje się w energicznym cuceniu Autora, chyba też poddusza]

Tak-ła-two-to-się-nie-wy-wi-niesz!

{czy ja już tego kiedyś nie mówiłam?} Y-y-y... [tak, poddusza]

CZAS

Płynę stąd, bo robi się nieskończenie... [spływa]

GŁOS [z rozgoryczeniem, gdyż zrozumiał, że został błędnie zrozumiany]

Kurde, nikt nie rozumie drugiego dna! Dna?

[milczy autoanalitycznie]

O, teraz to już w ogóle niczego nie da się powiedzieć!

{czy ja tego już kiedyś nie mówiłem?}

13:02, slavmar
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 maja 2010
Katastrofa

[nastąpiło chwilowe zatrzęsienie wszystkiego (nie mylić z trzęsieniem Ziemi tylko),

po czym zamrugały światła i rozległ się z megafonów opanowany Głos]

GŁOS (bardzo wyraźnie, powoli i uspokajająco)

Szanowni Państwo! Informujemy, że nastąpiła niewyobrażalna katastrofa.

W związku z powyższym uprasza się... (coś mówi zagłuszany przez harmider)

CZAS (stanął i nie utyka)

Chwila!

AUTOR (mdleje)

O! Mamma mia!

LUCYFERTYFIKUS (wymykając się chyłkiem)

Coś mi tu nie pachnie...

EKSTRALASKA (dalej rzeczowo)

No jasne, że izolacja.

KOMISJA (frakcja ad'hoc, nieco nerwowo, z przytupem)

Zarządzam natychmiastowe obrady oraz izolację czasu.

CZAS (stoi)

To będzie koniec!

HARMIDER (nieśmiało)

Ale to nie moja wina! (wycisza się)

GŁOS (j.w. ale nieco weselej)

... i normalnie będzie miazga. Matka najpierw zakłada maskę sobie,

a dopiero potem dziecku. Uprzedzamy, że toalety są nieczynne podczas katastrofy...

12:41, slavmar
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5